sobota, 27 września 2014

epilog

Jestem szczęśliwą żoną Harry'ego. Tak tego Harry'ego Stylesa z One Direction. Jesteśmy razem odkąd zerwałam kontakt z Niallem. Nie żałuję tego ponieważ wiele się w moim życiu zmieniło. Jestem w 8 miesiącu ciąży i urodzi się nam córka. Wciąż myślę jak to by było gdybym wciąż byłabym z Niallem. Czy byśmy byli udanym małżeństwem. Czy byśmy byli dobrymi rodzicami? Nie mam pojęcia. To on to zniszczył a nie ja... Kochałam go jak nikogo innego. A on tak po prostu powiedział koniec...


Do zobaczenia w innych moich blogach.
Zapraszam!
fireproofpeople.blogspot.com
/Natalie

wtorek, 23 września 2014

rozdział 18

Urodziny Liama sobota godzina 19.00

Dzisiaj są urodziny Liama na które oczywiście razem z Niallem idziemy. Ubrana zmierzałam do klubu gdzie odbywała się impreza.
Bez żadnych przeszkód weszłam na sale gdzie była masa ludzi!
-Cześć kochanie!-powiedział Niall obejmując mnie i dając całusa powitanie
-Hej. Gdzie siedzicie?-zapytałam
-Tam.-powiedział wskazując na loże VIP. Przywitałam się i zaczęła się zabawa.
Kiedy wychodziłam z toalety gdzie poprawiłam makijaż zauważyłam Nialla całującego się z jakąś brunetką.
-Jak możesz?!-zapytałam już płacząc. Wtedy on się od niej oderwał i spojrzał na mnie z żalem.
-Nie mogłem ci tego wcześniej powiedzieć. Ale musimy zerwać.
-Bo?
-Muszę chodzić z Barbarą-powiedział-Mamy umowę-powiedział spuszczając głowę
-Obiecałeś mi-powiedziałam
-Przepraszam
-Wiesz co? Głupie przepraszam nie wystarczy. Ja ciebie kochałam. Może dla ciebie to nie była prawdziwa miłość ale dla mnie była.-powiedziałam wybiegając z klubu


To jest prawie koniec opowiadania You are my favourite song...
Przepraszam!
/Natalie

poniedziałek, 22 września 2014

rozdział 17

2 miesiące później Londyn godzina 17.00

Jestem w Londynie ale wciąż pracuję w Nowym Jorku. Jestem tutaj co weekend.
Zrobiłam sobie gorące kakao i z nim poszłam do salonu siadając przed komputerem. Ubrałam na siebie krótkie szorty i zwykły T-shirt.
Kiedy usiadłam usłyszałam dzwonek do drzwi. Lekko zezłoszczona poszłam otworzyć a tam stał Niall.
-Niall? Co ty tutaj robisz?
-Chciałem cię zobaczyć-powiedział wchodząc do środka zamykając drzwi. Kiedy się do niego odwróciłam o przygwoździł mnie do ściany i zaczął całować. Podniósł pierw jedną nogę zakładając ją na swoje biodro a potem drugą. Z pocałunkami przeniósł się na szyję i dekolt.
-Czemu nie chcesz spróbować?-zapytał przerywając pieszczotę
-Chcę.-wyszeptałam mu w ucho
-Naprawdę?-zapytał z wielką nadzieją
-Tak
-Kocham cię!-krzyknął i zaczął mnie całować kierując w stronę mojej sypialni.

Następny dzień godzina 9.00

Leże naga jedynie okryta pościelą a obok mnie leży chłopak moim marzeń. Kiedy poczułam lekkiego całusa na ramieniu uśmiechnęłam się i odwróciłam się do niego twarzą.
-Jak się spało?-zapytał uśmiechając się słodko
-Z tobą zawsze-powiedziałam i się do niego przytuliłam. 
-Dziękuję że zgodziłaś się-powiedział
-Kocham cię-i go pocałowałam.


Dzisiaj jest strasznie króciutki bo chciałam tylko coś dodać przepraszam was! Jutro dodam!
-
/Natalie


niedziela, 21 września 2014

rozdział 16

-Cześć jestem Chiara-powiedziała dziewczyna z akcentem hiszpańskim
-Hej jestem Jade Moon-powiedziałam ściskając jej dłoń
-To co? Gotowa na sesje?-zapytała
-Tak.-powiedziałam i za wskazówkami Chiari poszłam się przebrać a Dani została z nią porozmawiać.
Po 2 godzinach sesji podziękowałam Chaiarze i pożegnałam się z Danielle jadąc w stronę domu chłopców.
Zadzwoniłam dzwonkiem i drzwi otworzył mi Liam
-Cześć jest Niall?-zapytałam
-Nie ma ale my jesteśmy!-powiedział radośnie
-Aha to nie to ja przyjdę kiedy indziej na razie!-powiedziałam i wróciłam do domu
W domu zaczęłam oglądać telewizje ale nic fajnego nie było więc postanowiłam poczytać książkę.

31 grudzień godzina 18.00 Francja,Paryż

Dzisiaj w nocy o 2 przyleciałam z Danielle i Eleanor do Paryża ponieważ ma być tu impreza z okazji sylwestra i nowego roku. Jesteśmy w moim pokoju i przygotowujemy się na imprezę. Ubrana siedzę na krześle i czekam aż Eleanor wyprostuje mi włosy. Kiedy z łazienki wyszła Danielle.
-I jak?-zapytała poprawiając spódnicę
-Wyglądasz cudnie!-krzyknęłyśmy razem z El. Potem przeszedł czas na manicure. Ja miałam na czarno. Potem oglądnęłyśmy sobie słodkie kłamstewka aż wybiła 20. Potem wzięłyśmy szybko swoje torebki i wyszłyśmy z pokoju go zamykając. Wsiadłyśmy do zamówionego przez chłopaków samochodu i odjechałyśmy pod największy klub we Francji. Byłyśmy na miejscy po kilku minutach. Podałyśmy ochroniarzowi który stał przy wejściu nazwiska i weszłyśmy. Zaczęłam szukać chłopaków i kiedy ich zauważyłam w strefie vip podeszłam do nich i się przywitałam.
-Wyglądasz pięknie!-powiedział Harry
-Dziękuję-powiedziałam i usiadłam obok Nialla i Harry'ego. Za chwilę przyszła Dani z El i z drinkami. Ale ja nie piję.
Chyba przetańczyłam wszystkie piosenki! Z chłopakami i z dziewczynami. Postanowiłam wyjść na dwór bo było mi tak duszno że nie wytrzymam. Tam spotkałam Nialla opartego o ściane więc do niego podeszłam.
-Coś się stało?-zapytałam dotykając jego ramienia
-Nie nic...
-Przecież widzę-powiedziałam stając naprzeciwko jego
-Jade daj mi spokój!-krzyknął idąc w innym kierunku niż klub
-Niall poczekaj-krzyknęłam do niego doganiając go. Przez te głupie szpilki nie mogę biegać! Ughhh-Powiedz mi proszę martwię się o ciebie-powiedziałam
-Demi powiedziała że kocha innego-powiedział
-Nie martw się znajdziesz inną i lepszą-powiedziałam przytulając go. Staliśmy sami na środku ulicy nie wiedząc gdzie iść. Kiedy nagle mnie pocałował. Odwzajemniłam to ponieważ podobało mi się. Całowaliśmy się aż nie zabrakło nam oddechu. Oparłam czoło o jego i z zamkniętymi oczami napajałam się jego zapachem.
-Kocham cię najbardziej na świecie-powiedział i pocałował mnie w kąciki ust
-Ja też cię kocham-wreszcie to wykrztusiłam z siebie
-Chodźmy do mnie-powiedział łapiąc mnie za rękę
-Dobrze-odpowiedziałam mu i zamówiliśmy taksówkę.
Jak weszliśmy do pokoju Niall ściągnęłam swój płaszcz i buty i weszłam w głąb sypialni.
-Masz może ochotę na kąpiel?-zapytał
-Chętnie-powiedziałam i poszłam za nim do łazienki. Usiadłam na krawędzi wanny podczas kiedy on napuszczał wodę.
-Słyszałem że byłaś w Nowym Jorku. Jak tam?-zapytał zakręcając kurek
-Dobrze-powiedziałam
-To fajnie to nie przeszkadzam ręczniki są tutaj-powiedział wskazując na białą półkę obok wanny. I wyszedł a ja ściągnęłam sukienkę i rajstopy i weszłam do środka. Wlałam jeden z pięciu płynów do kąpieli o zapachu Pinacolady. Kocham ten zapach! Kiedy tak leżałam usłyszałam otwieranie drzwi...

/Natalie

rozdział 15

-Jade...co ty tu robisz?-zapytał Niall w progu
-Jestem umówiona z Louisem-powiedziałam in w tym momencie przyszedł Lou.
-Już jestem możemy jechać,pa Niall!-krzyknął i wyszliśmy. Jechaliśmy moim samochodem.
Z wyborem choinki nie było problemu ale gorzej z jej przywiezieniem do mojego mieszkania. No ale się jakoś udało. Odwiozłam Louisa i mu serdecznie podziękowałam.
Zamiast wrócić do domu postanowiłam pojechać do centrum handlowego po bombki, łańcuchy i światełka. Kupiłam ich masę bo i tak będzie na następny rok. I pojechałam do domu ją dekorować.
Oczywiście nie obyło się bez kilku zbić. Jak już była ubrana była 20 więc postanowiłam już się położyć.

24 grudzień godzina 16.00

Ubrana w moją jedną z ulubionych sukienek ubierałam kolczyki. I byłam gotowa! Wzięłam tylko dwa ciasta i dwie sałatki. Wsiadłam w samochód i odjechałam. Zapukałam i otworzył mi drzwi Zayn.
-Jade wchodź!-powiedział zapraszając mnie ruchem ręki
-Kto przyszedł?-zapytał Niall wchodząc do przedpokoju
-Jade...to ja was zostawię samych-powiedział i już go nie było.
-Jade ja...-zawachał się na chwilę-przepraszam-powiedział już śmielej-Proszę wybacz mi. Tęsknię za tobą. Codziennie śnisz mi się w nocy nie mogę zasnąć jak nie ma cię obok mnie. Wybacz mi. Zostańmy przyjaciółmi proszę. Zrób to dla mnie...zrób to dla nas. Zrób to dla Theo. On tęskni za tobą tak jak ja.
-Wybaczam ci-powiedziałam uśmiechając się
-Dziękuję!-krzyknął i mnie przytulił okręcając dookoła.
-Dobrze ale już mnie postaw-powiedziałam i tak zrobił-chodźmy do wszystkich-zaproponowałam i z uśmiechem na twarzy zmierzyliśmy do jadalni.
-Jade!-krzyknęły dziewczyny jak mnie zobaczyły
-Cześć! Jak ja was dawno nie widziałam!-powiedziałam i usiadłam obok Danielle i naprzeciwko Demi. Odmówiliśmy modlitwę i przeszliśmy do spożywania dań, Każdemu spakowała moja sałatka którą przygotowałam.
-Dobrze teraz czas na deser!-powiedziała Perrie wychodząc z kuchni z moim ciastkiem i chłopaków.
Jedliśmy w ciszy napajając się cudownym smakiem puddingu który przyrządził nasz Harry. Kiedy wybiła 22 postanowiliśmy pójść spać ale ze względu iż nie miałam piżamy jeden z chłopaków pożyczył mi swoją koszulkę. Wypadło na Hazzę. Dostałam jeden z pokoi gościnnych i odpłynęłam w krainę Morfeusza,
Rano kiedy się obudziłam była 8.00. Ubrałam się we wczorajsze ubrania i zeszłam na dół do kuchni. Tam spotkałam Demi.
-Cześć Jade! Jak się spało?-zapytała uśmiechnięta
-Świetnie!
-To się cieszę-powiedziała i nastąpiła niezręczna cisza.
-A jak tam z Niallem ci się powodzi?-zapytałam nie mając pomysłu na inne pytania
-Dobrze-powiedziała niepewnie (?)
-Co jest? Widzę po twoim głosie.
-No bo wiesz...-zaczęła-ale nikomu nie mów!-powiedziała patrząc mi w oczy a ja jedynie pokiwałam głową na znak że ni powiem.-Bo ja chyba kogoś innego ko kocham.-powiedziała spuszczając głowę
-To powiedz to Niallow. Na pewno zrozumie.-powiedziałam dotykając jej ramienia
-Tak mówisz?-zapytała z nadzieją
-Pewnie!
-Dziękuję ci bardzo! Jesteś dobrą przyjaciółką!-i kiedy to powiedziała na dół zeszła cała zgraja śpiochów. Niall podszedł do Demi przytulając ją i całując. A ta się na mnie popatrzyła, ja jedynie uśmiechnęłam się lekko.
O 20 pożegnałam się ze wszystkimi i pojechałam do domu, Jutro umówiłam się z Dani nawet nie wiem gdzie chce mnie zabrać. No ale ok. Przebrałam się w moją piżamę i położyłam się do łóżka. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Rano obudziłam się o 9 a na 11 mam się z nią spotkać przy dworcu.
Ubrałam się i poszłam do kuchni zjeść śniadanie. Zrobiłam sobie naleśniki z nutellą. Szybko przejrzałam sobie pocztę i miałam maila od państwa Nelsonów. Pisali że na moje konto przelali mi moją wypłatę za dwa miesiące. To spoko, Spojrzałam na zegarek i była 10.40 szybko ubrałam buty i płaszcz i wyszłam szybkim krokiem z mieszkania. Wsiadłam w samochód i jak najszybciej się dało jechałam na wybraną godzinę, Kiedy już zauważyłam kręcone włosy Danielle szybko zaparkowałam samochód i wybiegłam do niej.
-Hej chyba się nie spóźniłam?-zapytałam szybciej oddychając
-Nie! Jesteś na czas.-powiedziała i sie zaśmiałyśmy
-To gdzie mnie porywasz?-zapytałam ciekawska
-Na sesje-powiedziała radosna

/Natalie

sobota, 20 września 2014

rozdział 14

Godzina 19.00 

Zaraz muszę odwieźć Bellę na koncert więc idę się przebrać.

Potem mam jeszcze zamiar odwiedzić starą znajomą. 
-Bella!
-Już idę!-krzyknęła i za niecałą sekundę zeszła ze schodów. 
-I jak wyglądam?-zapytała obracając się
-Świetnie ale jak zaraz nie wyjedziemy to nie znajdziesz swojego miejsca-powiedziałam i szybko wyszłyśmy. Jechałam tak szybko że pewnie złamałam kilka przepisów. 
Pod arenę dojechałyśmy w pół do 20. Pożegnałam się i pojechałam w stronę Olivii.


Od Ol wróciłam o 22 i pojechałam os razu na arenę.  10 minut później w tłumie dziewczyn widziałam biegnącą w moją stronę Bellę. 
-Cześć jak było?-zapytałam ruszając
-Było ekstra! Poznałam chłopaków. Mam z nimi zdjęcia i autografy.
-To super! Ale teraz jedziemy do domu.-powiedziałam.
W domu byłyśmy 15 minut później. Bella od razu poszła do swojego pokoju a ja tylko posegregowałam rachunki i również poszłam spać. 

2 miesiące później 20 grudzień godzina 15.00 

Jestem w Londynie na święta. Nawet nie wiem po co przyjechałam tu jak mogłam zostać z dzieciakami w Londynie. Chłopcy zapraszali mnie na święta ale nie wiem czy pójdę. Jeszcze się zastanowię. Dzisiaj robię jedzenie świąteczne. 
Zaczęłam od różnych sałat i surówek. Dzisiaj tylko sałatki. 
Po godzinie zrobiłam trzy sałatki. Dałam sobie na dzisiaj spokój. Usiadłam w salonie i zaczęłam czytać mój ulubiony magazyn Vogue. Zrobiłam sobie zdjęcie i wrzuciłam na instagrama i na twittera.
Potem poszłam się ubrać bo chcę poprosić któregos z chłopców żeby mi pomógł przy kupnie choinki. Zamknęłam mieszkanie i wsiadłam w samochód jednocześnie dzwoniąc do Louisa.
-Cześć Jade!
-Hej Lou masz może czas za 10 minut?
-Dla ciebie zawsze! Co to za sprawa?-zapytał. A ja mu objaśniłam wszystko i się rozłączyłam.
Minęło jeszcze z 5 minut i stałam pod domem chłopaków. Zadzwoniłam dzwonkiem i kiedy usłyszałam otwieranie drzwi przed sobą ujrzałam osobę najmniej chętnie widzianą...

'Czy przypadki istnieją? Nie dla mnie. To przeznaczenie mówi nam kogo lub co spotkamy w życiu i w danym momencie...'
/Natalie


piątek, 19 września 2014

rozdział 13

Po 2 godzinnym shoppingu usiadłyśmy z Bellą w restauracji na jakąś sałatkę. Kiedy złożyłyśmy już zamówienie zaczęłyśmy rozmowę.
-Muszę wyjechać do Londynu na weekend-powiedziałam
-Czemu?
-Muszę załatwić pewną sprawę-powiedziałam uśmiechając się
-A mogę jechać z tobą?-zapytała z nadzieją
-Musisz się uczyć-powiedziałam i skinieniem głowy podziękowałam kelnerce za podanie dania. I zaczęłam jeść.
-No proooszę-zapytała robiąc oczy kota
-Ughh no dobrze-powiedziałam a ona mnie przytuliła
-To zarezerwujesz mi bilet?
-Tak-powiedziałam i resztę posiłku skończyłyśmy w ciszy. O 19 wróciłyśmy do domu bo jutro już piątek i w nocy wylatujemy.
Przebrałam się w moją piżamę i poszłam spać. 

Następny dzień godzina 8.00

Właśnie odwiozłam dzieci do szkoły i wracam do domu. 
Tu przebrałam się na coś wygodniejszego. 
Dzisiaj było przeraźliwie zimno. Zrobiłam sobie kakao i popcorn i poszłam do sali kinowej pooglądać jakąś komedię lub romans. 

Kiedy już prawie była 15 postanowiłam się ubrać. I szybko wyszłam z mieszkania. Wsiadłam do taksówki i pojechałam.

Godzina 18.00 lotnisko Nowy Jork

Jesteśmy z Bellą po odprawie i czekamy na samolot który ma być za 30 minut.
Kiedy już wsiadłyśmy ubrałam do uszu słuchawki i zaczęłam odpływać tak jak Bella.

Siedem godzin później jechałyśmy do mojego mieszkania zostawić rzeczy i się odświeżyć. Przebrałam się z niewygodnej spódnicy na moje kochane jeansy. I poszłam do sklepu bo nie było nic w lodówce.
-Zaraz przyjdę idę po zakupy. Na razie!-powiedziałam do Belli i wyszłam.
W sklepie kupiłam mleko warzywa i owoce i jakieś słodycze. Zapłaciłam i wsiadłam do mojego samochodu którego dawno nie widziałam i pojechałam do domu. 
-Jestem!-krzyknęłam
-Chodź tu patrz!-krzyknęła z salonu Bella
-Co się stało?-zapytałam rzucając zakupy i biegiem do niej
-One Direction będzie występować tu! Proszę chodźmy na ich koncert!-powiedziała z wieeelką nadzieją
-Ja nie chcę ale cię odwiozę-powiedziałam ściągając kurtkę i buty
-To świetnie! Dzisiaj o 20!-krzyknęła i biegiem pobiegła do swojego tymczasowego pokoju.
Ja jedynie pokręciłam głową i kończyłam rozpakowywać zakupy. I usiadłam z laptopem na kolanach w swoim pokoju. Posprawdzałam różne portale społecznościowe i pocztę kiedy na twitterze dostałam wiadomość z jakimś linkiem. Otworzyłam go i ukazał mi się wywiad chłopców. Puściłam go.

R:Jesteście na początku trasy. Jak emocje?
Li:Świetnie! Atmosfera jest niesamowita. A fani są najlepsi!
R:Zayn ostatnio widziany byłeś widziany z blond pięknością z Little Mix
Z:Tak to prawda. Układa nam się dobrze
R:Liam, Louis a wam?
Li, Lou:Jest super!
R:Harry, ty wciąż czekasz na tą jedyną czy masz już swoją wybrankę?
H:Jeszcze nie ale czekam...
R:Słyszycie dziewczyny! On jest wciąż wolny! Dobrze teraz ty Niall. Coraz częściej jesteś widziany z piosenkarką Demi Lovato. Jak wam się układa?
N:Również bardzo dobrze. Jesteśmy zgraną parą! 

Powiedział i tym mnie przybił. Z oczu poleciało mi kilka słonych łez...

'Nie będę przez niego płakała...chodź obok niego zawsze z uniesioną głową. Niech wie co stracił i jak wysoko jesteś'
/Natalie




czwartek, 18 września 2014

rozdział 12

Kiedy siedziałam spokojnie sobie na ławce ktoś rękami zakrył mi oczy.
-Zgadnij kto to?-zapytał damski głos
-Nie wiem hmmm...Demi?-zapytałam śmiejąc się
-Zgadłaś!-krzyknęła.
-No to co idziemy na zakupy?-zapytałam
-Oczywiście!-krzyknęła i ruszyłyśmy na szał zakupów.
Kupiłam dwie pary jeansów i kolorowych spodni. Trzy białe koszule i sukienkę. Demi kupiła trzy pary spodni, dwie sukienki i dwie pary butów. Obcasy i trampki.
-Chodźmy do Victoria's Secret-powiedziała błagalnie
-No dobrze-powiedziałam i szybko pociągnęła mnie za rękę w stronę sklepu. Demi oglądała staniki a ja kupiłam sobie tylko trzy etui na telefon.

Po zakupach pożegnałam się z Demi i poszłam pod szkołę dzieci. Kiedy już ich zauważyłam podeszłam do nich i razem poszliśmy do taksówki. 
-Jak wam minął dzień?-zapytałam
-Źle...muszę na jutro napisać wypracowanie o moim ulubionym piosenkarzu.-powiedziała Emma
-Przecież ci mogę pomóc.-powiedziałam uśmiechając się radośnie
-Dziękuję!-krzyknęła i mnie przytuliła
-Zjemy obiad i pójdziemy na zakupy. Dobrze?-zapytałam Bellę
-Jasne!

Kiedy weszliśmy do mieszkania od razu poszliśmy do kuchni zjeść obiad. Było sushi które przeraźliwie uwielbiam! Po obiedzie szybko poszłam do pokoju się przebrać.
I razem z Bellą wyszłyśmy do innej galerii niż byłam wcześniej. Nie jestem do tego przyzwyczajona chociaż kiedy spędzałam czas z chłopcami to spotykałam paparazzi. Szli dzisiaj za nami cały czas. Nie pomagały prośby Belli i moje zakrywanie się. 
Zarezerwowałam na weekend bilety do Londynu. Muszę to powiedzieć dzieciom dzisiaj.

/Natalie


środa, 17 września 2014

rozdział 11

-Co ty robisz?-zapytałam
-Masz chłopaka?-zapytał unikając mojego pytania
-Nie, nie mam-powiedziałam przypominając sobie o Niallu
-A nie poszłabyś ze mną na randkę?
-To nie stosowne-powiedziałam
-Proszę
-Nie i koniec-powiedziałam wyrywając się z jego uścisku i poszłam do kuchni gdzie byli wszyscy.
-Cześć wam
-Cześć Jade-powiedzieli chórem
-Jade a poszłabyś ze mną na zakupy dzisiaj po szkole?-zapytała Bella
-Jasne! Ale teraz szybko bo się spóźnimy-powiedziałam i usiadłam na swoje miejsce. I właśnie w tej chwili do kuchni wszedł Oliver i usiadł naprzeciwko mnie.
Jedliśmy spokojnie kiedy poczułam czyjąś rękę na moim kolanie. Spojrzałam na Olivera a on niewzruszony całą sytuacją spokojnie przeżuwał pokarm. Zepchnęłam jego dłoń i wstałam od stołu odnosząc talerz do zlewu. Poszłam do salonu siadając na kanapie i sprawdzając telefon. Miałam kilka wiadomości. Trzy od Nialla, jedna od Demi i dwie od chłopców. Przeczytałam pierw wiadomości od Demi, która chciała się spotkać a potem od chłopców którzy pytali się czy żyję? Aha. Pierw odpisałam Demi gdzie obecnie jest a potem chłopcom że żyję. A na sam koniec zostawiłam Nialla. Zacytuję go:
'Jade proszę cię odezwij się...
Xx Niall'
'Jade proszę wybacz mi jestem idiotą że pozwoliłem ci odejść...'
'Zostańmy przyjaciółmi ale nie gniewaj się już na mnie...Theo tęskni...i ja też...
:* Niall'
Kiedy to przeczytałam myślałam że się rozpłaczę. Wybaczę mu i zostaniemy przyjaciółmi. Nie chce próbować niczego więcej bo będę potem ryczeć.
-Idziemy?-zapytał Dylan wchodząc z resztą do salonu.
-Tak chodźmy-powiedziałam i wyszliśmy z apartamentu. W recepcji spotkałam Adama.
-Cześć Jade! Hej dzieciaki!-krzyknął do nas
-Heeej!-krzyknęłam razem z dziećmi.
-Gdzie idziecie?
-Do szkoły-powiedziała wesoła Bella.
-To na razie!-powiedział i poszliśmy. Zamówioną taksówką pojechaliśmy prosto do szkoły. Odstawiłam dzieci i poszłam piechotą do galerii.

Kiedy chodziłam sobie po sklepach usłyszałam wibracje w torebce. Demi...
-Halo?-powiedziałam
-Cześć Jade! Gdzie jesteś teraz bo ja w Nowym Jorku.-zapytała
-Tak? To się fajnie składa ja również jestem tu!-powiedziałam do niego
-Ooo to może masz czas za 10 minut? W galerii xxx?
-Dobrze to to do zobaczenia!
-Paa!-powiedziała i się rozłączyła. Wyszłam z galerii i usiadłam na ławce naprzeciwko.

/Natalie

wtorek, 16 września 2014

rozdział 10

-Dzieci! Poznajcie Jade waszą opiekunką-powiedziała uśmiechnięta
-Dzień dobry-powiedzieli chórem
-Cześć wam ale mówcie mi Jade-powiedziałam i podeszłam do nich
-Przedstawcie się. A i jedliście już?-zapytała Maria
-Tak.-powiedziała blond włosa dziewczyna
-Dobrze to zostawiam was samych-powiedziała i poszła.
-Dobrze to jestem Emma-powiedziała blondyneczka
-Bella-powiedziała rudo włosa dziewczyna
-Dylan-powiedział chłopak z piegami
-Oliver jestem-powiedział wysoki chłopak.
-To co poznaliśmy się! Na którą macie jutro do szkoły?-zapytałam mając nadzieję przerwać tą niezręczną ciszę
-Na 9-powiedziała Bella.
-Dobrze to ja idę już do swojego pokoju, do widzenia-powiedziałam
-Pa Jade!

W pokoju przebrałam się w moją słodką piżamę i położyłam się do łóżka mając nadzieję poczytać książkę.
Nawet nie wiedziałam kiedy usnęłam mając książkę w rękach.

-Kocham cię Jade-powiedział trzymając moje dłonie w swoich
-Ja cię też Niall-powiedziałam i pocałowałam go. Całowaliśmy się namiętnie i kiedy się oderwaliśmy oparłam czoło o jego.
-Na zawsze?-zapytałam
-Na zawsze.-powiedział

Obudziłam się szybko z tego pięknego chodź nie realnego snu. Muszę o nim zapomnieć...chociaż będzie trudno...
Zobaczyłam na zegarku 7.00 więc postanowiłam się już zacząć ubierać i przygotowywać.
Poszłam do łazienki zrobić makijaż. Potem poszłam wybrać odpowiednie ubrania. I wyszłam z pokoju. Ale z moim szczęściem jak zwykle musiałam na kogoś wpaść.
-Przepraszam cię-powiedziałam
-Nic się nie stało Jade-powiedział Oliver jak dobrze pamiętam
-Idziesz do szkoły?-zapytałam chodź j tak znałam odpowiedź
-Nie.-powiedział schodząc schodami w dół
-Co?! Dlaczego?-zapytałam
-Skończyłem szkołę, zdałem maturę i mam 19 lat.-powiedział
-Aha to spoko-powiedziałam chcąc wejść do kuchni ale zatarasował mi wejście...


/Natalie
----------------------------------------
Bohaterowie z NY

Dylan Nelson
14 lat.

Oliver Nelson
19 lat.

Tom Nelson
36 lat.

Olivia Nelson
34 lata.

Emma Nelson
15 lat.

Bella Nelson
17 lat.



poniedziałek, 15 września 2014

rozdział 9

-Może ci pomóc?-zapytał Adam pomagając mi wstać
-Nie dziękuję. Ale jeśli możesz to przyciśnij przycisk na windę-powiedziałam łapiąc za moje cztery walizki.
-Dobrze-i kiedy już przyjechała pożegnałam się z nim i wyjechałam na piętro.
Drzwi otworzyła mi Maria.
-Witamy ponownie Jade!-krzyknęła staruszka
-Dzień dobry pani!-powiedziałam i położyłam walizki przy sofie
-Jestem Maria.-powiedziała
-Dobrze. Gdzie mogę dać walizki?-zapytałam
-Chodźmy pokażę ci pokój-powiedziała i wzięła mnie za rękę ciągnąc po schodach.
Weszłyśmy na piętro i znalazłyśmy drzwi z napisem Jade. Maria otworzyła drzwi i ukazał się nam piękny widok przez gigantyczne okno na cały chyba Nowy Jork! Duże łoże z baldachimem, gigantyczna garderoba i duża łazienka! Marzenie! Bardzo jestem szczęśliwa.
-Jest pięknie!-powiedziałam wciąż nie wierząc.
-Cieszę się że ci się tu podoba. Zaraz przyniosą ci walizki i o 18 przyjdą dzieci to ich poznasz.-powiedziała i już jej nie było. Chyba nie minęło 5 minut a rozległo się pukanie do drzwi.
-Dzień dobry panienko przyniosłem pani walizki-powiedział starszy pan
-Dzień dobry a pan pewnie jest Benjamin! Miło mi Jade-powiedziałam wyciągając do niego dłoń.
-Miło mi cię poznać ale nie przeszkadzam. Rozpakuj się i za godzinę obiad-powiedział zamykając drzwi. I zostałam sama rozpakowując moje wszystkie walizki.

Jakoś się wyrobiłam w godzinę a nawet zostało mi 10 minut na przebranie się! Więc szybko wzięłam ubrania z garderoby i przebrałam się.
Ubrałam jeszcze soczewki i szybko zeszłam po schodach do jadalni.
-Oo jesteś już proszę siadaj!-powiedziała uśmiechnięta Maria
-Tak dziękuję.-powiedziała i tak wszyscy we trójkę zaczęliśmy jeść.-Kiedy dzieci przyjdą?-zapytałam i właśnie w tym momencie rozległy się hałasy w salonie. 
-Są już chodźmy Jade-powiedziała Maria i wzięła mnie za rękę
-Dzieci!-krzyknęła w salonie. I właśnie osiem par oczu spojrzało na mnie.

/Natalie

niedziela, 14 września 2014

rozdział 8

Następny dzień godzina 8.00

Dokładnie 3 godziny temu wylądowałam w Nowym Jorku. A teraz śpię. Zarezerwowałam sobie hotel ale zaraz planuję się przebrać i pójść do domu państwa Nelsonów. Wstałam z baaardzo wygodnego łóżka i poszłam do łazienki się wykąpać i przebrać.
Po szybkim prysznicu ubrałam się w ubrania.
A do tego ubrałam szare rajstopy bo na dworze było zimno. Wzięłam najważniejsze papiery do torebki i wyszłam zamykając pokój. 

Pod apartamentowcem rodziny byłam 10 minut później. Weszłam do lobby i w recepcji był jedynie chłopak w uniformie.
-Emm dzień dobry ja do państwa Nelson-powiedziałam podchodząc bliżej
-A jak się pani nazywa?-zapytał
-Jade Moon
-Dobrze już tylko powiadomię że pani przyszła-powiedział i zadzwonił jakimś dzwoneczkiem-dobrze proszę iść. 3 piętro apartament numer 112.
-Dobrze dziękuje do widzenia.-powiedziałam i już mnie nie było.
Wysiadłam z windy i nie musiałam szukać bo pokój był od razu obok. Zapukałam i po chwili otworzył mi drzwi jakaś starsza pani.
-Dzień dobry czy to rodzina Nelsonów?-zapytałam
-Tak. Pani pewnie jest Jade. Zapraszam-powiedziała szeroko się uśmiechając-Już czekają na panią w gabinecie. Prosto korytarzem i w lewo-pokierowała mnie
-Dziękuję pani.-i szłam za wskazówkami pewnie pani sprzątaczki. 
Zapukałam i kiedy usłyszałam głośne proszę weszłam. 
-Witany panią bardzo serdecznie-powiedziała pani tego domu
-Mi również miło wreszcie państwa poznać a nie rozmawiać przez telefon.-powiedziałam ściągając kurtkę i zawieszając ją na wieszaku
-Więc mamy pani CV i zdecydowaliśmy że od tej pory pani tu zamieszka. Dzisiaj wieczorem pozna pani nasze dzieci ale również proszę przywieść tu swoje rzeczy.-powiedział pan Mark
-Tak się cieszę dziękuję państwu-powiedziałam i podałam im dłoń.
-Dobrze to ja jadę do hotelu i zaraz przyjeżdżam z rzeczami.
-Dobrze. Panią będzie się opiekowała nasza gosposia Maria, którą już pewnie poznałaś. 
-Tak bardzo miła kobieta-powiedziałam uśmiechając się
-To ona ci będzie również pomagać. Jest również nasz kucharz Benjamin.
-Ahh dobrze. To ja już pójdę do widzenia.-powiedziałam i już mnie nie było. Pożegnałam się z Marią i szybkim krokiem zmierzyłam w kierunku wyjścia.

Wzięłam szybko walizki i zamówiłam taksówkę. Kiedy auto stało już pod hotelem zeszłam i jechałam do mojego domu. 
Wchodząc do recepcji oczywiście jak mój pech spadłam i wszystkie walizki na mnie.
-Nic ci nie jest?-przybiegł do mnie chłopak z recepcji
-Nie dziękuję...-i zaczęłam szukać jego imienia
-Adam-powiedział i uśmiechnął się


/Natalie



sobota, 13 września 2014

rozdział 7

Tydzień później godzina 17.00

Cały tydzień płakałam i nie mogłam przestać. Gracie wyjechała z rodzicami do innego kraju. No więc nie mam się kim zajmować. Nikomu jeszcze nie mówiłam ale znalazłam pracę...która jest w Nowym Jorku... Chcę dzisiaj podjąć decyzję i jechać. Niall się przez cały tydzień nie odzywał. I ja również ale postanowiłam go przeprosić (tak wiem że on pierwszy powinien ale no wiecie...). Ubrałam się i wyszłam.
Samochód jest już naprawiony więc mogę jeździć. Dzisiaj było strasznie zimno i lał deszcz. Szybko wsiadłam do auta i tak samo ruszyłam. 
Do willi chłopaków dojechałam w niecałe 20 minut. Zadzwoniłam dzwonkiem i otworzył mi Liam.
-Jade! Wchodź bo zimno
-Dzięki. Jest może Niall?-zapytałam
-Nie ma. Przykro mi-powiedział
-A gdzie jest?-zapytałam 
-Emm on jest...-zaczął ale przerwało mu otwieranie drzwi. A do domu wszedł Niall z Demi Lovato?!
-Oh tutaj jest Niall!-krzyknął zdenerwowany Liam
-Jade co ty tutaj robisz?-zapytał Niall
-Przyszłam do ciebie ale widać że jesteś zajęty to nie będę przeszkadzać.-i chciałam wyjść kiedy Demi wyciągnęła do mnie rękę i powiedziała
-Jestem Demi Lovato a ty pewnie jesteś Jade!-powiedziała wesoła
-Tak miło cię poznać ale muszę iść więc cześć
-Zaczekaj! Tu masz mój numer telefonu jakbyś chciała się kiedyś spotkać ze mną-powiedziała podając mi karteczkę zapewne z numerem jej telefonu
-Dziękuję nie będę już wam przeszkadzać-powiedziałam naciskając na słowo wam. Niall nic się nie odzywał jedynie się na mnie patrzył. 
Wyszłam z tego domu i pojechałam szybko do mieszkania. Zaczęłam się szybko pakować ponieważ już zdecydowałam. Wyjeżdżam do Nowego Jorku. Będę opiekowała się czwórką dzieci jakiś znanych aktorów. Na jutro zarezerwowałam sobie bilet na samolot. Wylatuję o 7.00 rano. Spakowałam prawie wszystkie ubrania i poszłam spać.

Obudziłam się o 5 i szybko poszłam się ubrać we wcześniejsze ubrania które wczoraj sobie przygotowałam. 
Zjadłam na śniadanie moje ulubione płatki, spakowałam jeszcze kosmetyki i ładowarkę i Byłam gotowa. 
Wychodząc powiedziałam do siebie
-Mam nadzieję że wrócę tu kiedyś-i zamknęłam drzwi.

W tym mieszkaniu zdarzyły się najlepsze rzeczy, których nigdy nie zapomni. Ale to nie tu poznała chłopaka który skradł jej serce...
/Natalie




rozdział 6

Godzina 14.00 

Jestem przeraźliwie zmęczona! Chciałabym pójść spać do łóżka ale nie mogę bo muszę dać papiery rodzicom Gracie. Dzisiaj ją odwożę do domu wieczorem. Theo pojechał z Niallem do domu i więc zostałam sama. Zrobiłam na obiad sałatkę i kurczaka. Z jedzeniem poszłam do salonu oglądać telewizję. A Grace śpi. Po zjedzeniu poszłam wziąć kąpiel. Nalałam do wanny gorącej wody i nalałam mojego ulubionego płynu o zapachu ananasa i kokosa. Rozebrałam się i weszłam do wody.
Siedziałam tam 3 godziny. Ale było cudownie! Okryłam się ręcznikiem i poszłam do mojego pokoju ubrać się. Kiedy usłyszałam dzwonek telefonu. Szybko zmierzyłam do sypialni i odebrałam.
-Cześć Niall-powiedziałam
-Witaj co robisz dzisiaj?-zapytał
-Zaraz odwożę Grace do rodziców a potem nic ciekawego-powiedziałam
-Ahhh-zaczął rozmyślać-A co masz na sobie teraz?-zapytał strasznie ciekawski
-Nie powiem ci
-Proszę cię kocie-powiedział uwodzicielskim głosem
-Mam na sobie jedynie ręcznik, pasuje?-zapytałam
-Mmmm kocham cię-powiedział i wybuchnął śmiechem
-Muszę kończyć na razie
-Odezwę się jutro paaa-powiedział i się rozłączył.
Dokończyłam ubieranie się i poszłam obudzić i spakować Grace.
Jak już wszystko spakowałam jej mogłyśmy już wychodzić. Wsiadłyśmy do wcześniej zamówionej taksówki, podając kierowcy adres i ruszyliśmy. Na drogach nie było korków więc spokojnie mogliśmy jechać. 

Właśnie wracam po długiej rozmowie z państwem Woods'ów która trwała 3 godziny mogłam spokojnie wracać do domu. W domu przebrałam się z moich jeansów na samą bielizną bo i tak nikt nie przychodzi do mnie. Postanowiłam ubrać nowo zakupioną czarną bieliznę a na to nałożyłam sweter rozpinany. Zrobiłam sobie popcorn i usiadłam przed telewizorem i rozpoczęłam mój maraton filmowy. 
Już po pierwszym filmie skończył mi się popcorn więc musiałam sobie dorobić więcej na zapas. Kiedy tak czekałam niespodziewanie poczułam całusa w kark. Przestraszona odwróciłam się a za mną stał uśmiechnięty Niall.
-Czyś ty do końca zgłupiał?!-nakrzyczałam na niego bo kto normalny skrada się na ciebie od tyłu żeby cię pocałować?
-A kto normalny zostawia o 21 otwarte drzwi do mieszkania?-zapytał pytaniem na pytanie
-Co?
-Nic. Ładnie wyglądasz-powiedział obejmując mnie w pasie.
-Dziękuję-powiedziałam i pocałowałam go mocno w usta. 
-Ładna bielizna-powiedział ściągając lekko ramiączko
-Niall-powiedziałam
-Kochaj się ze mną-powiedział w moje usta. 
-Niall proszę-powiedziałam
-Nie chcesz?-zapytał
-Nie to że nie chcę po prostu...-zaczęłam i nie wiedziałam jak skończyć...
-Po prostu co? Nie chcesz ze mną być a ja głupi myślałem że tak dobra to koniec na razie-powiedział i wyszedł z mieszkania. A ja upadłam na kolana i zaczęłam ryczeć...


Każda łza to każdy dzień spędzony z tobą...

/Natalie

piątek, 12 września 2014

rozdział 5

Następny dzień godzina 12.00

Wstałam o godzinie 12 ale i tak nie jestem jeszcze wyspana przez Nialla. Dzisiaj muszę dać moje auto do naprawy bo coś szwankuje. Niall jeszcze spał więc mogłam się swobodnie ubrać w moim pokoju. Zdecydowałam się na moje czarno białe spodnie.
Kiedy chciałam już zakładać stanik i byłam naga odezwał się jego głos.
-Odwróć się Jade...-powiedział z chrypką
-Przestań i odwróć się-powiedziałam trzymając ręce na piersi
-No weź mi możesz pokazać.-powiedział wstając z łóżka i podchodząc do mnie. A ja się odruchowo cofnęłam.
-Proszę cię Niall idź się ubierz do łazienki ja chcę spokojnie się przebrać-powiedziałam zarumieniona
-Nie masz się czego wstydzić. Jesteś piękna-powiedział i wziął moje ręce. Kiedy wreszcie się mu ukazały jego oczy jakby mogły by mnie zjeść w całości. Pożerał mnie wzrokiem.-Jesteś przeraźliwie seksowna. Dlaczego cię wcześniej nigdy nie widziałem?-powiedział i pocałował jedną z nich
-Muszę jechać do mechanika, przepraszam. 
-Po co? Coś się stało?-zapytał kiedy ubierałam biustonosz. 
-Muszę bo coś się stało z silnikiem.-powiedziałam i wyszłam z pokoju do kuchni. W salonie już siedziały dzieci i oglądały bajki.
-Czesc Jadie!-krzyknęli razem
-Hej dzieciaki! Co chcecie na śniadanie?-zapytałam już z kuchni
-Tosty!-krzyknęła Gracie. I zaczęłam robić tosty dla mnie, dla Nialla i dla dzieci. A do tego po szklance soku pomarańczowego. 
Po 10 minutach wszyscy razem siedzieliśmy przy stole zajadając się pysznymi tostami.
-Niall mógłbyś mnie odebrać?-zapytałam
-Oczywiście kochanie-powiedział całując mnie w usta
-Wujek a kiedy tata przyjedzie?-zapytał Theo. A mnie zżarł smutek i żal.
-Theo...-zaczął spokojnie Niall-twój tata jest teraz z mamusią w niebie i będą czuwać nad naszą całą rodziną.-powiedział Niall.
-To przyjedzie?-zapytał 
-Nie...przykro mi...-powiedział Niall przytulając malca
-Ale wy będziecie ze mną?-zapytał z nadzieją smutny Theo.
-Oczywiście, kochamy cię!
-A Jadie też?-zapytał
-Jadie?-zapytał Niall mnie
-Oczywiście kocham was!-krzyknęłam i pocałowałam małego w policzek.

-Dobra Niall ja idę przyjedź po mnie za godzinę-powiedziałam całując go w kąciki ust.
-Pa 

Odstawiłam samochód i na piechotę postanowiłam zrobić jeszcze szybkie zakupy w galerii. Chciałam sobie kupić nową bieliznę. Wybrałam te.

Na pewno się spodoba Niallowi...

/Natalie

czwartek, 11 września 2014

rozdział 4

-Niall proszę cię nie płacz już-powiedziałam przytulając go mocno. Poczułam jak moczy mi bluzkę swoimi łzami.
-Jade ty nic nie rozumiesz! On nie żyje! To był mój jedyny brat! I ojciec Theo!-krzyknął
-Przepraszam. Ale proszę cię. Zrobię ci kakao a ty idź się wykąp i idź do mojej sypialni ja zaraz przyjdę.
-Mogę tu spać?-zapytał
-Tak nawet ze mną ale proszę cię nie lubię kiedy płaczesz proszę wszystko będzie dobrze ja ci pomogę-powiedziałam wstając
-Dziękuję że jesteś-powiedział cicho i poszedł w stronę łazienki. Ja poszłam zrobić nam po kubku kakaa. Kiedy już było gotowe poszłam do mojej sypialni. Nialla jeszcze nie było więc spokojnie mogłam jeszcze pomyśleć o tej całej sprawie. Z transu obudził mnie wchodzący Niall w samych bokserkach!
-Emm nie mógłbyś ubrać coś na siebie?-zapytałam zarumieniona
-Nie.-powiedział i się zaśmiał a ja spaliłam takiego buraka.
-Tu jest twoje kakao-powiedziałam kiedy usiadł już wygodnie na drugiej części łóżka.
-Dziękuję-powiedział.

Rozmawialiśmy chyba z dwie godziny aż wybiła 24. Kiedy leżałam odwrócona plecami do Niall próbując zasnąć poczułam jak palcem wskazującym zaczyna jeździć po moim ramieniu.
-Niall-szepnęłam
-Jade, proszę-powiedział do mojego ucha tak samo cicho jak ja
-Niall nie możemy.-powiedziałam odwracając się do niego twarzą
-Nie możemy czy nie chcesz?-zapytał
-Niall to nie o to chodzi. Po prostu ja jestem zwykłą opiekunką prawdopodobnie teraz twojego podopiecznego a ty jesteś piosenkarzem znanym na całym świecie.-powiedziałam patrząc na sufit
-Ale to nie znaczy że nie jesteś wyjątkową dziewczyną-powiedział i mnie pocałował w usta. Ten pocałunek był moim pierwszym i prawdziwym...
Oderwaliśmy się od siebie dopiero kiedy zabrakło nam powietrza.
-Jade podobasz mi się przeraźliwie-powiedział w moje ucho
-Niall...-powiedziałam
-Możesz mi nie przerywać proszę?-zapytał a ja jedynie pokiwałam głową.-Chciałbym z tobą być nawet nie wiesz jak. Kiedy spotkaliśmy się w kawiarni zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia. Jade daj mi proszę szansę. Daj nam szansę-powiedział akcentując słowo nam.
-Dobrze ale nikt się nie może dowiedzieć-powiedziałam całując go w kąciki ust
-Kocham ciebie-powiedział
-Ja cię też-powiedziałam. I właśnie tymi słowami zakończyliśmy dzisiejszy dzień.


/Natalie



rozdział 3

Miesiąc później, 13 października  niedziela 14.00

Dzisiaj nie mam nic do roboty oprócz opiekowania się dziećmi. Przez ten miesiąc jeszcze bardziej zaprzyjaźniliśmy się z Niallem. Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Poznałam również chłopców. Są najlepsi. Tworzymy tak zwaną grupkę przyjaciół, zawsze trzymamy się razem.
Jestem ubrana w moje ulubione dresy i czytam książkę.
-Jadie a dasz mi piciu?-zapytał Theo wchodząc do salonu.
-Oczywiście!-powiedziałam. I zmierzyłam do kuchni.
Po nalaniu soku do szklanki poszłam w stronę pokoju dzieci.
-Proszę-powiedziałam podając mu.
-Dzienkuje-powiedział a ja się lekko zaśmiałam. I wróciłam do czytania książki.

Gdzieś tak o 16 zadzwonił do mnie ojciec Gracie i prosił mnie żebym również zaglądnęła do ich domu ponieważ ich wakacje się przedłużyły o 2 tygodnie. Upsss bardzo mi przykro. Czujecie ten sarkazm? Tak ja też... No ale za to mi płacą. Poszłam się tylko szybko przebrać.
Ubrałam dzieciaki i wyszliśmy. Pojechaliśmy samochodem po drodze chciałam zrobić zakupy. 
W domu państwa Woods'ów było czysto widać że przychodzi do nich sprzątaczka. Umyłam tylko podłogę i odkurzyłam. A tym czasem dzieciaki bawiły się w pokoju Gracie. Kiedy się z tym wszystkim wyrobiłam wybiła  18 więc czas się zbierać na zakupy. Zawołałam dzieci i wyszliśmy. Zamknęłam dom u wsiadłam do samochodu ruszając. 
W supermarkecie kupiłam dzieciom dwa słoiki nutelli i żelki. Kupiłam warzywa i owoce. I duużo jogurtów. W kasie zapłaciłam ponad 200 zł! Zapakowałam zakupy do bagażnika i wracaliśmy już do domu. Theo dzisiaj miał zabrać Niall o 20 a już jest 20. Nie odbiera telefonów nawet. Więc postanowiłam jeszcze poczekać. 

Jest już 22, dzieci śpią a ja przebrana w piżamę siedzę i czekam. Kiedy tak sobie rozmyślałam usłyszałam pukanie. Szybko się zerwałam z kanapy i pobiegłam otworzyć. A za drzwiami ujrzałam mokrą od łez, zapłakaną twarz Nialla.
-Niall? Co się stało?
-Witaj Jade. Mogę wejść?-zapytał łamiącym głosem
-Oczywiście proszę-powiedziałam. Usiedliśmy na kanapie i wreszcie spytałam.
-Niall coś się stało?
-On nie żyje...-powiedział cicho
-Kto nie żyje?
-Greg...mój brat-powiedział i już nie wytrzymał tylko zaczął płakać...ja go tylko przytuliłam.


/Natalie


środa, 10 września 2014

rozdział 2

Następny dzień godzina 14.30

Jestem aktualnie w przedszkolu i czekam na Gracie. Dzisiaj wyjątkowo kończy szybciej niż zazwyczaj. Kiedy tak stałam usłyszałam wołanie mojego imienia.
-Jade! Jade!-odwróciłam się a do mnie przybiegł zmachany Niall
-Niall? Cześć
-Cześć. Mam dla ciebie propozycję.-powiedział uśmiechnięty
-Tak?-zapytałam strasznie ciekawa
-Czy nie chciałabyś opiekować się Theo?-zapytał z nadzieją
-Pewnie że tak! Kocham dzieci!-powiedziałam bardzo szczęśliwa.
-To świetnie! Więc kiedy możesz zacząć?
-A kiedy chcesz?
-Od jutra.
-Dobrze-powiedziałam-Tylko dzisiaj musisz przywieźć do mnie do mieszkania jego ulubione zabawki itd.
-Dobrze. Ja jutro mam wywiad i nie będzie mnie.
-Dobrze to jak go odbierzesz to weź z domu zabawki i przyjedźcie do mnie-zaproponowałam mu
-Dobrze to na razie-powiedział widząc już zmierzającego w jego kierunku Theo. Wzięłam Grace i wróciłyśmy do domu. Grace zaczęła oglądać bajki a ja robiłam obiad. Zrobiłam spaghetti. Kiedy odstawiłam jedzenie usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć a tam Niall z Theo i trzema pudłami zabawek kocyków itp.
-Niall?
-Cześć jesteśmy już.-powiedział wchodząc do przed pokoju.
-Aż trzy pudła?
-Wiem że mało ale połowę zostawiłem u siebie.-powiedział uśmiechnięty i odsapnął. Ale co się dziwić mieszkam na ostatnim piętrze.
-Dobrze nie wnikam. Napijecie się coś?-zapytałam wchodząc razem z Niallem do kuchni bo Theo już poszedł do Gracie.
-Herbaty jeśli mogę.
-Oczywiście.-powiedziałam i zabrałam się do roboty. A on usiadł do stołu i przypatrywał mi się z ciekawością. Kiedy już się woda zagotowała podałam mu ją razem z obiadem.
-Nie dziękuję!-powiedział szybko
-Proszę przygotowałam to specjalnie dla was-powiedziałam siadając przed nim.
-Dziękuję-powiedział i zaczął jeść. Kiedy skończył zaczęliśmy rozmawiać na różne tematy.

-A Theo to twój syn?-zapytałam go ciekawa
-Nie!On jest moim siostrzeńcem.-powiedział spokojnie
-A to przepraszam.
-Nie ma za co.
-To może chodźmy poukładać rzeczy Theo-zaproponowałam
-Ok.-powiedział. I poszliśmy. Układanie jego zabawek zajęło nam 2 godziny. Potem zmęczeni opadliśmy na kanapę. W telewizji mówili o pogodzie ma dzisiaj jutro i przez jeszcze 2 dni ma być burza. A dzisiaj to okropna będzie!
-Dzisiaj będziesz musiał tu zostać więc przygotuje łóżko-powiedziałam wstając. A on złapał mnie za rękę zatrzymując.
-Nie my już pójdziemy nie musisz.
-Jest ogromna burza a po pierwsze drugie łóżko w pokoju dziecięcym jest już i tak gotowe a dla ciebie zaraz przygotuję.
-Dziękuję.-powiedział uśmiechając się.

Dla niego ten uśmiech był pierwszym prawdziwym. A ona jeszcze nie wiedziała że właśnie w tym uśmiechu się zakocha...

/Natalie


wtorek, 9 września 2014

rozdział 1

2 wrzesień wtorek godzina 13.00

Dzisiaj muszę odebrać moją podopieczną Grace z przedszkola. Zajmuję się nią przez tydzień bo jej rodzice są na "wakacjach". Jej tata jest jakimś biznesmenem a matka ma firmę kosmetyczną. Bogaci ludzie... Jest godzina 13.00 a na 15 mam być po nią. Na sobie mam swoje ulubione dresy i jakąś luźną bluzkę. Postanowiłam sobie pooglądać telewizję póki nie mam nic ciekawego do roboty.

Kiedy zbliżała się już 15 postanowiłam się ubierać. Umyłam zęby i mogłam już wychodzić. W przedszkolu byłam punktualnie o 15. Poszłam do nauczycielki po Gracie i mogłyśmy jechać do domu.
-Jak ci minął dzień?-zapytałam kierując moim autem
-Dobrze. Poznałam nowego chłopaka Theo.
-Tak? To świetnie!-ucieszyłam się bo jest to prywatne przedszkole i rzadko które dziecko jest "normalne". W mieszkaniu zrobiłam jej zupę. A ona tym czasem poszła oglądać bajki.
-Umyj rączki i chodź do stołu-powiedziałam a ta nie odpowiedziała nic tylko poszła do łazienki.

Następny dzień godzina 8.00

Wstałam szybko o 8 bo na 10.00 mam odstawić Grace do przedszkola. Szybko poszłam się ubrać
i lekko się pomalowałam i byłam gotowa. Dzisiaj musiałam ubrać okulary. Po zrobieniu tostów poszłam do pokoiku Grace ją obudzić.
Ubrałam ją i razem poszłyśmy zjeść śniadanie. W pół do 10 postanowiłyśmy wychodzić. Dzisiaj przejdziemy się bo nie mam daleko do budynku. A krótki spacer nie zaszkodzi. 
Odprowadziłam ją pod salę i mogłam pójść na miasto. Nie wiem nawet co będę mogła robić. Postanowiłam pójść do jakiejś przytulnej kafejki i poczytam sobie książkę. Zamówiłam sobie Latte i szarlotkę z lodami. I zaczęłam czytać 50 twarzy Greya. Kiedy usłyszałam pewien głos.
-Przepraszam czy mogę się dosiąść?-zapytał-Bo nie ma indziej miejsc-powiedział a ja się rozglądnęłam a mój wzrok natrafił na całą salę pustą.
-Tak w ogóle nie ma miejsc. Straszne tłumy są tu ale proszę siadaj.-powiedziałam
-Dziękuję. Co czytasz?-zapytał
-To-powiedziałam pokazując mu okładkę.
-Ciekawa książka czytałem-powiedział upijając łyk kawy.
-A w ogóle jak się nazywasz?-zapytał
-Jestem Jade-powiedziałam podając mu dłoń
-A ja Niall-powiedział całując wierzch mojej dłoni. A ja się zarumieniłam. 

Przegadaliśmy chyba z cztery godziny. Kiedy spojrzałam się na zegarek przeraziłam się.
-Bardzo cię przepraszam Niall ale muszę iść odebrać podopieczną z przedszkola.
-Tak? Ale się świetnie składa ja też tam zmierzałem bo mam do odebrania siostrzeńca.-powiedział wychodząc razem ze mną z kawiarni-A ty jesteś opiekunką?-zapytał
-Tak.
-A czy mógłbym zostawiać ci małego co kilka dni?-zapytał
-Oczywiście!-ucieszyłam się bardzo bo mogę poznać nowego maluszka.-A jak ma na imię?-zapytałam
-Theo.-powiedział. To pewnie musi być TEN Theo.
-Aha. Dobra.-powiedziałam. W przedszkolu byliśmy 5 minut po 15. 


/Natalie


Prolog

Czy ich poznanie wpłynie na ich życie? Czy z tego coś będzie?

Ona opiekowała się jego siostrzeńcem. Ale czy jeden wypadek wpłynie psychicznie na jego życie?
Jeden problem a tak dużo...
Czy mały malec połączy te dwa odrębne serca? Czy kiedy się poznają połączy już ich jakaś więź?
Nie wiemy...
Życie często daje nam dużo niespodzianek ale jeśli chcemy w ogóle coś znaczyć na tym świecie to trzeba podążać za własnymi marzeniami i iść własną drogą. To ty wyznaczasz sobie drogę życia. A nie robotnik...To ty jesteś dla siebie piosenkarzem. Śpiewasz marząc...To ty spełniasz marzenia. Swoje marzenia a nie innych...Ale najważniejsze jest to że najważniejsza rzecz w życiu to bycie szczęśliwym. Szczęście to czas kiedy się cieszysz nawet z najmniejszych rzeczy na tym świecie...
Historia jak każda inna...ale nie każda jest taka prawdziwa...

/Natalie

Bohaterowie


Jade Moon
Jest opiekunką dzieci. Mieszka w małym ale przytulnym mieszkaniu na obrzeżach Londynu.
Ma 22 lata.

One Direction
Harry Styles
Niall Horan
Louis Tomlinson
Zayn Malik
Liam Payne

/Natalie