Dzisiaj muszę odebrać moją podopieczną Grace z przedszkola. Zajmuję się nią przez tydzień bo jej rodzice są na "wakacjach". Jej tata jest jakimś biznesmenem a matka ma firmę kosmetyczną. Bogaci ludzie... Jest godzina 13.00 a na 15 mam być po nią. Na sobie mam swoje ulubione dresy i jakąś luźną bluzkę. Postanowiłam sobie pooglądać telewizję póki nie mam nic ciekawego do roboty.
Kiedy zbliżała się już 15 postanowiłam się ubierać. Umyłam zęby i mogłam już wychodzić. W przedszkolu byłam punktualnie o 15. Poszłam do nauczycielki po Gracie i mogłyśmy jechać do domu.
-Jak ci minął dzień?-zapytałam kierując moim autem
-Dobrze. Poznałam nowego chłopaka Theo.
-Tak? To świetnie!-ucieszyłam się bo jest to prywatne przedszkole i rzadko które dziecko jest "normalne". W mieszkaniu zrobiłam jej zupę. A ona tym czasem poszła oglądać bajki.
-Umyj rączki i chodź do stołu-powiedziałam a ta nie odpowiedziała nic tylko poszła do łazienki.
Następny dzień godzina 8.00
Wstałam szybko o 8 bo na 10.00 mam odstawić Grace do przedszkola. Szybko poszłam się ubrać
i lekko się pomalowałam i byłam gotowa. Dzisiaj musiałam ubrać okulary. Po zrobieniu tostów poszłam do pokoiku Grace ją obudzić.
Ubrałam ją i razem poszłyśmy zjeść śniadanie. W pół do 10 postanowiłyśmy wychodzić. Dzisiaj przejdziemy się bo nie mam daleko do budynku. A krótki spacer nie zaszkodzi.
Odprowadziłam ją pod salę i mogłam pójść na miasto. Nie wiem nawet co będę mogła robić. Postanowiłam pójść do jakiejś przytulnej kafejki i poczytam sobie książkę. Zamówiłam sobie Latte i szarlotkę z lodami. I zaczęłam czytać 50 twarzy Greya. Kiedy usłyszałam pewien głos.
-Przepraszam czy mogę się dosiąść?-zapytał-Bo nie ma indziej miejsc-powiedział a ja się rozglądnęłam a mój wzrok natrafił na całą salę pustą.
-Tak w ogóle nie ma miejsc. Straszne tłumy są tu ale proszę siadaj.-powiedziałam
-Dziękuję. Co czytasz?-zapytał
-To-powiedziałam pokazując mu okładkę.
-Ciekawa książka czytałem-powiedział upijając łyk kawy.
-A w ogóle jak się nazywasz?-zapytał
-Jestem Jade-powiedziałam podając mu dłoń
-A ja Niall-powiedział całując wierzch mojej dłoni. A ja się zarumieniłam.
Przegadaliśmy chyba z cztery godziny. Kiedy spojrzałam się na zegarek przeraziłam się.
-Bardzo cię przepraszam Niall ale muszę iść odebrać podopieczną z przedszkola.
-Tak? Ale się świetnie składa ja też tam zmierzałem bo mam do odebrania siostrzeńca.-powiedział wychodząc razem ze mną z kawiarni-A ty jesteś opiekunką?-zapytał
-Tak.
-A czy mógłbym zostawiać ci małego co kilka dni?-zapytał
-Oczywiście!-ucieszyłam się bardzo bo mogę poznać nowego maluszka.-A jak ma na imię?-zapytałam
-Theo.-powiedział. To pewnie musi być TEN Theo.
-Aha. Dobra.-powiedziałam. W przedszkolu byliśmy 5 minut po 15.
/Natalie


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz