Następny dzień godzina 14.30
Jestem aktualnie w przedszkolu i czekam na Gracie. Dzisiaj wyjątkowo kończy szybciej niż zazwyczaj. Kiedy tak stałam usłyszałam wołanie mojego imienia.
-Jade! Jade!-odwróciłam się a do mnie przybiegł zmachany Niall
-Niall? Cześć
-Cześć. Mam dla ciebie propozycję.-powiedział uśmiechnięty
-Tak?-zapytałam strasznie ciekawa
-Czy nie chciałabyś opiekować się Theo?-zapytał z nadzieją
-Pewnie że tak! Kocham dzieci!-powiedziałam bardzo szczęśliwa.
-To świetnie! Więc kiedy możesz zacząć?
-A kiedy chcesz?
-Od jutra.
-Dobrze-powiedziałam-Tylko dzisiaj musisz przywieźć do mnie do mieszkania jego ulubione zabawki itd.
-Dobrze. Ja jutro mam wywiad i nie będzie mnie.
-Dobrze to jak go odbierzesz to weź z domu zabawki i przyjedźcie do mnie-zaproponowałam mu
-Dobrze to na razie-powiedział widząc już zmierzającego w jego kierunku Theo. Wzięłam Grace i wróciłyśmy do domu. Grace zaczęła oglądać bajki a ja robiłam obiad. Zrobiłam spaghetti. Kiedy odstawiłam jedzenie usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć a tam Niall z Theo i trzema pudłami zabawek kocyków itp.
-Niall?
-Cześć jesteśmy już.-powiedział wchodząc do przed pokoju.
-Aż trzy pudła?
-Wiem że mało ale połowę zostawiłem u siebie.-powiedział uśmiechnięty i odsapnął. Ale co się dziwić mieszkam na ostatnim piętrze.
-Dobrze nie wnikam. Napijecie się coś?-zapytałam wchodząc razem z Niallem do kuchni bo Theo już poszedł do Gracie.
-Herbaty jeśli mogę.
-Oczywiście.-powiedziałam i zabrałam się do roboty. A on usiadł do stołu i przypatrywał mi się z ciekawością. Kiedy już się woda zagotowała podałam mu ją razem z obiadem.
-Nie dziękuję!-powiedział szybko
-Proszę przygotowałam to specjalnie dla was-powiedziałam siadając przed nim.
-Dziękuję-powiedział i zaczął jeść. Kiedy skończył zaczęliśmy rozmawiać na różne tematy.
-A Theo to twój syn?-zapytałam go ciekawa
-Nie!On jest moim siostrzeńcem.-powiedział spokojnie
-A to przepraszam.
-Nie ma za co.
-To może chodźmy poukładać rzeczy Theo-zaproponowałam
-Ok.-powiedział. I poszliśmy. Układanie jego zabawek zajęło nam 2 godziny. Potem zmęczeni opadliśmy na kanapę. W telewizji mówili o pogodzie ma dzisiaj jutro i przez jeszcze 2 dni ma być burza. A dzisiaj to okropna będzie!
-Dzisiaj będziesz musiał tu zostać więc przygotuje łóżko-powiedziałam wstając. A on złapał mnie za rękę zatrzymując.
-Nie my już pójdziemy nie musisz.
-Jest ogromna burza a po pierwsze drugie łóżko w pokoju dziecięcym jest już i tak gotowe a dla ciebie zaraz przygotuję.
-Dziękuję.-powiedział uśmiechając się.
Dla niego ten uśmiech był pierwszym prawdziwym. A ona jeszcze nie wiedziała że właśnie w tym uśmiechu się zakocha...
/Natalie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz